Kawałek zwiastujący nadchodzącą płytę Interpolu. Parę słów o nim przeczytacie – tutaj.
Najnowszy kawałek Blur, o którym więcej przyczytacie tutaj.
Singiel zwiastujący longplay „Sex Dreams & Denim Jeans”, którego premiera już 8 czerwca. Producent utworu: Mirwais.
„Compliments” na żywo w programie Later Live with Jools Holland. Więcej o samym kawałku pisaliśmy tutaj.
Grooveman Spot nie boi się oficjalnie przyznać jak duży wpływ na niego ma twórczość Jay Dilli. Oczywiście i bez jego wyznań byłbym wstanie to stwierdzić, układanka basów, hajhet i stopy jest jednoznacznie wskazująca. Jednak nie ta kwestia jest dziś kluczową. Ten Japończyk był rozkochany w mocnej stopie lat 90, wszędzie ją wciskał. A teraz? Miękki basik, soulowy wokal po prostu deklamacja funkową specyfika, no i oczywiście to wszystko na niezłym wypasie. A teraz wniosek z pierwszego zdania skonfrontujmy z tym drugim: czy wszędzie mamy przepowiedz przyszłości z pod znaku P-funk? Ja się jaram.
Kolejny zwiastun najnowszej płyty „Forgiveness Rock Record” Broken Social Scene. Więcej o tym i pozostałych dwóch singlowych kawałkach w recenzji.
Co tu się rozpisywać, chyba jeden z najładniejszych polskich utworów ostatnich lat. Na żywo w programie „Euro Scena” Marcina Majewskiego.
Na tle „The Beat That My Heart Skipped”, czy „Thou Shalt always Kill” ten kawałek jest zwrotem ku nie-wiadomo-czemu. Minimalna elektronika, która cechowała poprzednie produkcje, poszła się jebać, mamy za to jakiś chamski pop. Gdy tekst The Beatles „We’re just a band” / Led Zepplin „Just a band” / The Beach Boys „Just a band” / The Sex Pistols „Just a band” / The Clash „Just a band” w jakimś stopniu prowokował tu liryka ma chyba za zadanie leczyć depresje i stać się tłem muzycznym przeciętnego Anglika na trasie dom-praca-dom. Od eksperymentalnego grime’u do parodii Skinnera. Pozdro!
Tworzenie w warunkach sterylnego studia, bez użycia jakichkolwiek żywych instrumentów daje często efekt bezduszny i plastikowy, o znamionach produkcji masowej. Jednak czasami jest wprost odwrotnie. Genialnie dopracowane, o wielopoziomowych konstrukcjach, „bity”, których symfoniczny rys pozostawia chwilami w wielkim „wooow!!!!!!”. Paradoksalnie części producentów hip hopowych przenosiny w bunkry wypełnione najlepszym sprzętem odebrały dusze, innym dały niewyobrażalne możliwości.
50 typowo dla siebie, jako raper nie wspina się za bardzo, ale produkcja to majstersztyk. Polow-Freache Jamal Fincher Jones aka Polow da Don twórca min. Love in this club Ushera i Buttons P.C. Dolls – to właśnie producent drugiego rodzaju kalibru, rozmach, geniusz. Szkoda tylko, że nie jesteśmy bombardowani produkcjami tego typu, jak byliśmy boskim samplingiem Premiera, Hondy i 9th Wonder’a.