right_side

Kategoria: * magazyn *

31 sie 2010   Kategoria: * magazyn *

Elephant Shoe #11 (Sierpień 2010)

And now for something completely different…

I tak dobiliśmy do końca wakacji. Co to młodsi smyrają, by zdążyć na pierwszy dzwonek, studenciaki pośpiesznie wracają na sesje poprawkowe, a pozostali… znikąd nie wracają, bo znowu zapierdalali w harówie całe wakacje! Dobrze, jeśli komu poszczęściło się wyrwać choć na łyk-end na jedną z imprez festiwalowych, z którymi – trzeba przyznać – z roku na rok coraz lepiej. Czasem nawet do tego stopnia, że zostaje tylko rzucać monetą „Dinosaur Jr. na OFF-ie, czy Hadouken! na Audioriver? Toro Y Moi, czy Four Tet?…” (Drodzy Organizatorzy, nie stawiajcie nas łaskawie więcej przed takim dylematem!)

Niemniej to, co się działo między 5 – 8 sierpnia pod czarnym jak smoła katowickim niebem, przekroczyło najszczersze oczekiwania kogokolwiek. Niechże więc ten desperacki akt lizodupstwa z naszej strony odczytany zostanie nie jako taki, a jako swoisty „Tribute” czterech epickich nocy przy dźwiękach śmietanki światowego niezalu na lechickiej ziemii, Amen.

Bookmark and Share
31 lip 2010   Kategoria: * magazyn *

Elephant Shoe #10 (Lipiec 2010)

And now for something completely different…

Dokładnie za 24 godziny na placu koncertowym w Katowicach wybrzmią pierwsze dźwięki OFF Festival 2010, a jeszcze dziś wieczorem w Jazz Klub Hipnoza w ramach małej rozgrzewki zaprezentują się Ecstatic Sunshine i Matmos. To chyba wystarczający powód by nie silić się na zbyt długiego wstępniaka, bo i kto teraz znajdzie czas na czytanie, choć to co mamy Wam do sprezentowania do błahych nie należy.

Mamy dla Was special poświęcony chillwave’owi oraz – z okazji udziału Toro Y Moi w tegorocznym OFF-ie – dołączony do niego mini-wywiad z liderem grupy, Chazzem Bundickiem. Ostatni rzut okiem na Elephanta, zrzutka kilku albumów na iPoda na drogę (jakby komu było mało) i długa na ciapąg, czy trasę Katowicką. Widzimy się po weekendzie!

Bookmark and Share
4 lip 2010   Kategoria: * magazyn *

Elephant Shoe ogłasza REKRUTACJĘ!

.
Hej! Jeśli zastanawiasz się  nad zdjęciem powyżej to mam dla Ciebie super wiadomość – Tak, te uśmiechnięte twarze to właśnie MY – szczęśliwa redakcja. Postanowiliśmy podzielić się naszym szczęściem, nadchodzi szansa by do nas dołączyć.

Mając na uwadze nasz diaboliczny plan rozwoju, postanowiliśmy zaczerpnąć świeżej krwi, tzn. otworzyć szeregi swej redakcji. Tak więc jeśli uważasz że posiadasz wiedzę muzyczną z zakresu, jaki prezentuje nasz portal, i jesteś w stanie przełożyć swe opinie o muzyce na artykułu i recenzję – zapraszamy.

Wszystkich chętnych prosimy przedstawienie siebie i swego profilu muzycznego oraz nadesłanie minimum trzech tekstów (jeden dłuższy) na naszego redkacyjnego maila redakcja@elephantshoe.pl z dopiskiem REKRUTACJA. Poszukujemy także osób biegłych w sztukach grafiki komputerowej, promocji i adiustacji tekstów.

Czekamy na wasze gorące, pełne chamstwa, ignorancji i erudycji teksty.

WE WANT YOU!

Bookmark and Share
30 cze 2010   Kategoria: * magazyn *

Elephant Shoe #09 (Czerwiec 2010)

And now for something completely different…

Przerywamy ciszę wyborczą, by nadać sensacyjną wiadomość – w ciężkich bólach i z małym poślizgiem światło dzienne ujrzał właśnie dziewiąty numer Elephant Shoe. Nie traćcie więc czasu na jakiegoś Open’era, odpuśćcie sobie urny wyborcze (w końcu już dawno powiedział Kisiel: gdyby wybory mogły coś zmienić, dawno by ich zakazano), siądźcie i poświęćcie odrobinę uwagi nam. Po sesyjno-letnim przesileniu, wracamy do regularnej pracy dla Was.

And now for something completely, completely different…

Przy okazji przypominamy wszystkim o trwającej rekrutacji. Potrzeba nam świeżej krwi, do połowy lipca macie okazję, by nam jej dostarczyć. :)

Bookmark and Share
31 maj 2010   Kategoria: * magazyn *

Elephant Shoe #08 (Maj 2010)

And now for something completely different…

„Ech, kurwa mać, jak zapierdala czas…” – zaśpiewał w swoim czasie Dr Hackenbush, a słowa klasycznej zwrotki „Jebał Cię pies” co raz niczym ciarki smyrały nas po naszych plecach przypominając się natrętnie „to kiedy wreszcie ten nowy numer?” No więc jest – pożytek z niego niespecjalny, ani nim przykryć fryz podczas oberwania chmury, ani powiesić w kiblu w roli papieru ostatecznego, ale co niektórych wzrokowych fetyszystów raduje skradzionym obrazkiem opatrzonym logo i przyporządkowanym numerkiem, a przy okazji łechce nasze próżne ego „mamy swój magazyn”, a teraz również „łaskawie prowadzimy rekrutację.

Więc jeśli drogi chłopcze, sympatyczna dziewczynko, nie jest Wam obca większość przewijających się w kolejnych aktualizacjach nazw, słuchacie dużo, macie swoje własne przemyślenia w tej materii, a nawet umiecie się nimi w konwencjonalny i niekonwencjonalny (byle skuteczny) sposób dzielić, macie jedyną w swoim rodzaju okazję nasze elitarne (ha-ha-ha!) grono zasilić. Szczegóły na ten temat we wskazanym linku oraz na bieżąco na naszej stronce w popularnym i lubianym serwisie fejsBÓG (kopirajt-orajt by Magdalena Majchrzak).

Tak że „cheers!” i zapraszamy miłej do lektury!

Bookmark and Share
30 kwi 2010   Kategoria: * magazyn *

Elephant Shoe #07 (Kwiecień 2010)

Podobno lepiej późno niż wcale.

Przesunęła nam się premiera tego numeru w związku z katastrofą pod Smoleńskiem. Z tej samej przyczyny na przeszło tydzień zawiesiliśmy działalność serwisu, by swoją energię i myśli skoncentrować na czym innym, ważnym. Wracamy powoli do „normalności”, choć w mieście żałoba dalej trwa, na budynkach wciąż powiewają biało-czerwone flagi z kirem, a na bruku Krakowskiego Przedmieścia, świecącym się od wciąż stojących tam zniczy, nadal gromadzą się ludzie by szukać pocieszenia, wsparcia, wyciszenia.

Szanując powagę i godność tej chwili bez niepotrzebnych fajerwerków pragniemy zaprosić Was do lektury nowego numeru.

Bookmark and Share
31 mar 2010   Kategoria: * magazyn *

Elephant Shoe #06 (Marzec 2010)

And now for something completely different…

„Zimo!… Ty już wiesz, co!” – pokrzykują co chwilę fejsbuk-ludzie, ale jeszcze dwa-trzy miesiące, a znowu wszyscy będą kurwić na grzejące w dupy słońce i podbudowane letnim kacem suszenie. Przynajmniej narazie samym dźwiękiem zaleczyć go będzie ciężko, o ile przez ostatnie lata przyzwyczailiśmy się z początkiem roku być częstowani solidnym plaskaczem w postaci mega-płyty, która do końca roku stanowiła wytyczną skali porównawczej dla kolejnych wydawnictw i zwykle na koniec lądowała gdzieś w czołówce podsumowań, o tyle 2010 jakoś niemrawo nam się zaczął, o czym może świadczyć, że jeszcze w marcu odgrzewamy stare kluchy wypuszczone w 2009, zamiast brać się za nowości. Nie znaczy to jednak, że nowych objawień nie ma, jedynie autorzy mniej się kwapią do wypuszczenia pełnych płyt, co nas skłoniło do zainaugurowania nowego działu na stronie, tj. „single”, w których będziemy dla Was łowili te najciekawsze nowe kawałki i dzielili się swoimi przemyśleniami na ich temat, czasem może nawet w konfiguracjach zbiorowych.

Tak że nie przeciągając, kończymy ten żenujący wstępniak i zapraszamy Was do przyjemnej lektury numeru przez najbliższe dni, a nieogarniętych do dalszego poszukiwania tajnego sposobu, jak do tego numeru się dobrać.

Ps. Offended? Insulted? Send us Hate Mail!

Bookmark and Share
28 lut 2010   Kategoria: * magazyn *

Elephant Shoe #05 (Luty 2010)

And now for something completely different…

I tak mija właśnie czwarta (okrągła) miesiączka Elephanta! Jeszcze dwie i dobijemy do pierwszej półrocznicy, może nawet z tej okazji zabalujemy gdzieś wspólnie, póki co rozprawiamy się z reminiscencjami roku 2009 i jako dojebkę do tego co było lada dzień, lada godzina ukaże się kolejny special pt. „Suplementy”, czyli wszystko to, co z powodu procedur d***kratycznych nie załapało się do wielkiego „TOP30″, a w opiniach indywidualnych redaktorów – na ten tytuł zasługiwało.

A skoro już przy podsumowaniach jesteśmy, pragniemy Wam też gorąco polecić zawodowe rozliczenie się z ostatnią dekadą 2000-2009 w wydaniu zapewne przytłaczającej większości z Was znanych autorów serwisu Screenagers.pl. Już dziś część 1. – tego nikt z Was nie powinien przegapić.

Tak więc: so long, and thanks for all the fish!

Bookmark and Share
31 sty 2010   Kategoria: * magazyn *

Elephant Shoe #04 (Styczeń 2010)

And now for something completely different…

I mamy koniec roku: roku kryzysu ekonomicznego, wzmożenia działań militarnych USA na Bliskim Wschodzie („Yes, we can!”), globalnego ocieplenia, odejścia Króla Popu, afer rozpętanych przez Autorytety Moralne z wciąganiem amfy, posuwaniem dziwek i dzieci w tle… ale też roku – jednego z najciekawszych tej dekady – jeśli chodzi o wylew świetnych, czasem wręcz doskonałych wydawnictw muzycznych. Przez najbliższe dni będziemy się nimi z Wami dzielić.

Podsumowanie roku 2009

W pierwszej kolejności 30 najlepszych płyt roku 2009 na podstawie głosowania redakcjyjnego. Nie tracąc więc czasu: zapraszamy do lektury!

Bookmark and Share
31 gru 2009   Kategoria: * magazyn *

Elephant Shoe #03 (Grudzień 2009)

Elephant Shoe #03And now for something completely different…

Kolejna zima, a śnigu nima. Do tego piździ, brudno, a wszędzie leżą pierdolone kurtki… I się człowiek potyka o te kurtki i leci na pysk! No cóż, widzicie, klimat był zawsze raczej przeciwko nam. Ale to jeszcze nie powód, żeby mówić brzydkie wyrazy, prawda? Więc jeśli z jakichś powodów (byliście niegrzeczni, czy to nie zaliczacie się do naszej wielkiej, a jednak wciąż prężnie rozrastającej się katolickiej rodziny) dzisiejszego poranka nie zastaliście pod poduszką prezentu-niespodzianki zostawionej przez czerwonego, brodatego grubaska (i nie mam tutaj na myśli Michaela Moore’a!) – mamy dla Was coś na pocieszenie. W Wasze ręce oddajemy trzeci numer Elephanta.

Muzo-casty

Przy tej okazji uruchamiamy na stronie nowy dział, w górnym menu oznaczony kodem operacyjnym „Muza„. Zapytacie: o co kaman? Na stronie jest już podobna kategoria, więc po co drugi dział? Cast poświęcony jest wyłącznie najwyższej jakości klipom tuż po premierze, unikalnym zapisom doskonale wyreżyserowanych koncertów, wywiadów itp. Zupełnie inne zadanie będzie mieć „muzo-cast„.

Wyobraźcie sobie: siedzicie w pracy, albo „zakuwacie” do egzaminu, szukacie jakiejś bzdury, żeby się czymś zająć na godzinę, wszystkie artykuły o ludziach z dwiema parami rąk, ustami na czole i magnetofonem w nosie dawno przewertowane, kurnik.pl się wypalił, a na YouTube też nie możecie już patrzeć. Zaczyna Was mierzić, że marnujecie czas w tak nieefektywny sposób. Muzo-cast jest lekki, a jednocześnie daje szansę na poznanie czegoś ciekawego, oznaczenie tagami określającymi mniej więcej ramy gatunkowe utworu daje szansę szybkiego zorientowania się, co może nas interesować, a co nie. Przy częstych aktualizacjach, możliwe że doczekamy się czegoś w rodzaju niezal-muzycznej wersji „wykopu”. Miejcie ten argument na uwadze przy okazji, gdy kolejny raz będziecie planować swój czas roboczego nieróbstwa. A póki co: so long and thanks for all the fish!

Bookmark and Share